Pobiedziska – wielkie zwycięstwo nad nudą

Przemierzając Szlak Piastowski, wielu z Was po wizycie w Poznaniu pędzi prosto na Ostrów Lednicki. W końcu owiana legendami wyspa władców skrywa tyle tajemnic… A tymczasem, po drodze jest miejsce, w którym po prostu trzeba się zatrzymać. To Pobiedziska – kiedyś gród będący miejscem wielkiego zwycięstwa w bitwie, a dzisiaj miasto codziennego zwycięstwa nad nudą. Dokładnie tak – żadnych pożółkłych przewodników i usypiających opowieści. W Pobiedziskach spotkacie się z historią żywą, namacalną i niesamowicie wciągającą. Aby stała się jeszcze bliższa, dziś naszym przewodnikiem będzie sam Kazimierz Odnowiciel, prawdziwy superbohater swoich czasów (choć nikt wówczas na niego nie stawiał). Oddajmy mu głos.

Sława! Witajcie w Pobiedziskach.

Na początek wyjaśnię Wam, skąd ta nazwa. W moich czasach słowo „pobieda” oznaczało zwycięstwo, a właśnie tutaj w 1034 roku zwyciężyliśmy niejakiego Masława – buntownika z Mazowsza, który chciał mnie pozbawić z tronu. Jak pewnie się domyślacie, nieskutecznie. Nie ze mną te numery! Przed chwilą dowiedziałem się, że załatwiliśmy Masława jak Batman Jokera. Nie znam ich, ale wierzę Wam na słowo. Z tamtej epoki w Pobiedziskach wiele nie pozostało… Na szczęście jest miejsce, gdzie możecie poczuć się zupełnie jak za moich czasów. Gród Pobiedziska, bo o nim mowa, to – co prawda – rekonstrukcja współczesna, ale za to jaka udana! Stworzyli ją pasjonaci historii. Szczerym uznaniem darzę takich ludzi, bo dzięki nim nasza historia jest wciąż żywa, a Superbohaterowie Piastowscy nie odeszli w zapomnienie. Gród ma nawet swojego komesa, który wszystkiego pilnuje i chętnie opowiada, jak to kiedyś wojowano. Tutaj możecie wystrzelić z katapulty albo z ogromnej kuszy wałowej. Możecie też przywdziać kolczugę, wziąć do ręki miecz i tarczę – całkiem jak te, które mieli moi wojowie. Mówią o mnie, że jestem superbohaterem, ale pamiętajcie, że bez dobrej drużyny to żadne super moce nie pomogą. Dlatego zajrzyjcie do grodu, poćwiczcie się w strzelaniu z łuku czy rzucaniu toporkiem, a sami zostaniecie takimi superbohaterami! Jeśli traficie na specjalne wydarzenie, które tu organizują, to jeszcze dostaniecie jadło, takie, jakim my się krzepiliśmy prawie tysiąc lat temu!

Gród Pobiedziska dy zjecie, to poczujecie w sobie taką siłę, że uda Wam się zobaczyć cały Szlak Piastowski na raz. Nie wierzycie? To możliwe, nawet bez super mocy! Wystarczy, że zajrzycie do Skansenu Miniatur Szlaku Piastowskiego – to tuż obok, sprawny woj by toporkiem dorzucił. Powiem Wam, że miejsce jest niesamowite! Chodzi się alejkami i patrzy z góry na kilkadziesiąt małych kościołów, zamków, pałaców i grodów, starszych nawet ode mnie. Tak, tak – macie rację, że to makiety, ale jakie realistyczne! Są tylko dwadzieścia razy mniejsze od prawdziwych budowli porozrzucanych po całej Wielkopolsce. Słyszałem, jak ludzie, którzy odwiedzili Skansen, śmiali się, że pewnie tak po Nowym Jorku chodził Ant-Man po cząsteczkach Pyma. Znacie tego giganta? Jeśli sami chcecie poczuć się jak on, koniecznie odwiedźcie to miejsce. Nie musicie tylko patrzeć na miniatury. Możecie też słuchać, bo przewodnicy czekają na Was z opowieściami, jakich nie powstydziliby się najlepsi bardowie. Sami możecie wybrać, czy posłuchacie o tym, kim byli pierwsi Słowianie, czy o tym, w co wierzyli. Ja najbardziej lubię, kiedy opowiadają niesamowite legendy, których w Wielkopolsce nie brakuje.

Skansen Miniatur Szlaku Piastowskiego w Pobiedziskach

To niezwykłe, jak Pobiedziska urosły od czasów, kiedy były niewielką osadą. Choć wieki lecą, nadal tu o mnie pamiętają. Nawet ulicę moim imieniem nazwali i pomnik postawili (całkiem przystojnie na nim wyglądam). Musimy zajrzeć w jeszcze jedno miejsce – do Kościoła św. Michała Archanioła. To najstarszy (poza mną – haha!) zabytek w Pobiedziskach. Co prawda, został zbudowany za Władysława Łokietka, ale spalili go Krzyżacy w 1331 r. Tacy z nich chrześcijanie byli. Aż mi się za miecz chce złapać! Na całe szczęście mój imiennik – Kazimierz Wielki – odbudował to, co strawiła krzyżacka pożoga i dzięki niemu kościół stoi do dziś. Budowla również ma swoje tajemnice. Poszukajcie tam zagadkowych dziur w ścianach. Kiedyś powiadali, że sprawiły je diabelskie moce, a było zupełnie odwrotnie. Powstały od krzesania ognia w czasie Wielkanocy. Ciekawe, prawda?

Kościół św. Michała Archanioła w Pobiedziskach

A zatem – nie zapominajcie o Pobiedziskach. Przybywajcie, zwiedzajcie i zwyciężajcie nudę!

 

źródło: Wielkopolska Organizacja Turystyczna

Zapisz się na newsletter